Sezon 2026/2027 rozpoczął się na dobre. Do tej pory rozegrano już kilka ligowych kolejek, które porozrzucały zespoły na konkretne miejsca w tabeli. Arka po trzech odnotowanych zwycięstwach, dwóch doznanych porażkach i jednym remisie plasuje się na 5. pozycji. Wkrótce zetknie się z następnymi wyzwaniami w lidze, ale zanim te nadejdą, Arkowcy stoczą pojedynek w innych rozgrywkach. Do gry wkracza bowiem Puchar Polski. Piłkarze Arki, którzy w przeszłości osiągali sukcesy na tych zawodach, z pewnością będą chcieli na wstepie pokonać rywala z niższego szczebla, czyli Resovię Rzeszów. Początek środowej rywalizacji zaplanowano na godz. 19:05.

Rozgrywki Pucharu Polski nie są dla Arki obce. Wręcz przeciwnie. Wraz z każdą kolejną nadchodzącą edycją w głowach Arkowców kotłują się wspaniałe wspomnienia, zachowane właśnie dzięki temu turniejowi. Wszystko tak naprawdę zaczęło się w 1979 roku, kiedy to Arka w tamtejszym finale spotkała się z Wisłą Kraków. Bramki Ś.P. Janusza Kupcewicza i Tadeusza Krystyniaka pozwoliły zapisać na koncie pierwsze takie trofeum. Podopieczni Czesława Boguszewicza zwyciężyli wtedy 2:1.
Prestiżowa wygrana umożliwiła Arce udział w Pucharze Zdobywców Pucharów. Przeciwnikiem żółto-niebieskich w 1/16 finału okazał się bułgarski zespół - Beroe Stara Zagora. O ile w pierwszej rywalizacji górą byli gdynianie (3:2 po trafieniu Ś.P. Wiesława Kwiatkowskiego i dublecie Tomasza Korynta), tak w rewanżu szczęście dopisało rywalom. Ci za sprawą korzystnego dla siebie rezultatu 2:0 przeszli do dalszego etapu. Na podobną przygodę przyszło nam czekać do kampanii 2016/2017. Jej z pamięci po prostu nie da się wymazać. Arka w ówczesnym sezonie rozgrywała swoje mecze na poziomie Ekstraklasy i pozostała w niej przez następne 4 lata. Zdołała się zatem utrzymać, a w międzyczasie w Pucharze szła jak burza. W drabince pędziła i pędziła. MZKS w ostatnim spotkaniu Pucharu zagrał przeciwko zaprzyjaźnionemu Lechowi Poznań. Rozstrzygnięcie pojedynku nie przybyło prędko. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, a więc dodatkowe 30 minut gry. Dopiero w jej trakcie kibice zobaczyli wszystkie 3 gole, które wówczas padły. Dwa trafienia autorstwa kolejno Rafała Siemaszki i Luki Zarandii doprowadziły fanów do istnego szaleństwa. "Kolejorz" do końca starał się odwrócić losy, strzelił nawet bramkę kontaktową, lecz zawodnicy szkoleniowca Leszka Ojrzyńskiego ani myśleli wypuścić prowadzenie. Drugi w historii triumf w PP stał się faktem.
2 miesiące później żółto-niebiescy, pokonując warszawską Legię po konkursie rzutów karnych, sięgnęli po Superpuchar Polski. Świetna forma otworzyła im drogę do udziału w eliminacjach do Ligi Europy. Duński klub FC Midtjylland nie wyjechał z Gdyni w pogodnym nastroju. O uśmiech na twarzach gdyńskich kibiców zadbali za to gracze Arki, którzy tamtego dnia zaaplikowali rywalom 3 gole. Warto wiedzieć, iż przegrywając 1:2, potrafili powstać i ostatecznie wygrać tę batalię 3:2. Drugie spotkanie nadeszło krótko po owym triumfie w Gdyni. Rewanż odbyło się na terenie zagranicznego oponenta, w Herning. Duńczycy pokonali Arkę 2:1, a bramkę dla gości zanotował Dawid Sołdecki. Co prawda dwumecz wskazywał na remis 4:4, ale w tamtym czasie dużą wagę przywiązywano do bramek zdobytych na wyjeździe.
Niedługo potem Arka, w edycji 2017/2018, powtórnie dotarła do finału Pucharu Polski, gdzie stanęła naprzeciwko Legii Warszawa. Plan warszawiaków się powiódł - wskazuje na to ich wygrana 2:1. Jedynego gola dla naszego zespołu zapisał "Sołdi". Na "otarcie łez" Arkowcy w meczu Superpucharu Polski 2018 zwyciężyli nad tym samym przeciwnikiem 3:2. Bramki strzelali wtedy Luka Zarandia, Andrij Bogdanov oraz Michał Janota.
Trzecim tytułem w Pucharze zapachniało w rozgrywkach 2020/2021. Arkowcy pewnie mknęli z rundy na rundę, finalnie dobiegając do upragnionego finału. Na gdynian czekał tam Raków Częstochowa, świeżo upieczony wtedy uczestnik Ekstraklasy. Bramką na 1:0, fenomenalnym centrostrzałem, popisał się w 57. minucie Mateusz Żebrowski. Wydawało się, że powtórka z rozrywki jest jak najbardziej realna. Owszem, tak można było ją śmiało określić, lecz między 81. a 89. minutą powstało trzęsienie ziemi. Czerwono-niebiescy wbili nam dwie bramki i na tym się skończyło. Pechowa końcówka zadecydowała o ostatecznych losach pojedynku. Od tamtej pory Arka ani razu nie zaszła równie daleko. W kilku ostatnich sezonach droga Arki po marzenia została przerwana w następujących rywalizacjach: 2020/2021 - ćwierćfinał z Rakowem (0:2), 2022/2023 - I runda z Górnikiem Łęczna (3:4 po loterii jedenastek), 2023/2024 - 1/8 finału z Lechem Poznań (0:1), 2024/2025 - 1/16 finału z Piastem Gliwice (1:3) oraz 2025/2026 - II runda z Górnikiem Zabrze 1:2. W zeszłym roku gdyńska drużyna, prowadzona wówczas przez Dawida Szwargę, pokonała najpierw przy Olimpijskiej Motor Lublin 1:0, a na listę strzelców wpisał się w dogrywce Kamil Jakubczyk. W następnej rundzie Arka rywalizowała na własnym obiekcie z zabrzańskim Górnikiem, który przechylił szalę wygranej na swoją stronę w końcówce meczu.
Teraz przed szansą głośnego zaznaczenia swojej obecności stanie ekipa trenera Marka Jarolima. Sam 42-latek w 2025 roku "przytulił" Puchar Czech, sterując wówczas MFK Karvina. Pojutrze jego podopieczni zmierzą się na Podkarpaciu z Resovią Rzeszów, o której niebawem zostanie powiedziane kilka słów.
Resovia to drużyna występująca w II lidze. Do niedawna obserwowaliśmy jej poczynania na zapleczu Ekstraklasy, ale po tym, jak przed dwoma laty spotkał ją spadek, grywa już na niższym poziomie. I na trzecim szczeblu rozgrywkowym dyspozycja "Sovii" pozostawia sporo do życzenia. W kampanii 2024/2025 zajęła 10. lokatę, a w minionej edycji uplasowała się na 13. pozycji. W trwających rozgrywkach wygląda to wręcz fatalnie. Gracze Kamila Kuzery po 6 rozegranych meczach mieszczą się na przedostatnim miejscu w tabeli. 17. pozycja przełożyła się dotychczas na 2 remisy oraz 4 porażki. Biało-czerwoni zaczęli od trzech przegranych z rzędu: 0:1 ze Zniczem Pruszków, aż 1:5 z rezerwami Śląska Wrocław i 0:1 z Zawiszą Bydgoszcz. W następnych pojedynkach remisowali 2:2 z GKS-em Tychy oraz 1:1 z Podhalem Nowy Targ. 28 sierpnia, a więc w miniony piątek, rzeszowianie polegli po raz czwarty, przegrywając u siebie 0:3 z Sandecją Nowy Sącz. Dotąd dla Resovii trafiali Mateusz Czyżycki, Kolumbijczyk Javier Ortiz (2 trafienia) oraz Czech Jan Silny. Sama ekipa Resovii składa się głównie z młodych zawodników. Średnia wieku to 22,3 roku. Choć w drużynie dominuje liczba niedoświadczonych piłkarzy, w zestawieniu można dojrzeć również twarze sprawdzone na polskich boiskach. Mowa o obrońcy Damianie Oko, pomocnikach: wspomnianym Mateuszu Czyżyckim, Gracjanie Jarochu czy Adrianie Małachowskim oraz wymienionym także napastniku Janie Silnym. Poza nimi dostrzegamy także talenty, o których fani zdążyli już usłyszeć. Na myśli mamy Szymona Midę i Bartosza Zimnickiego. Ofensywny pomocnik Mida wystąpił w kilkudziesięciu spotkaniach w barwach Odry Opole. Dobrze wspominają go na pewno w Tarnowie, gdzie dla miejscowej Unii zagrał w ponad 70 rywalizacjach. Z kolei Zimnicki to wychowanek KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. W "Pomarańczowo-Czarnych" zapisał 72 gry, 14 bramek oraz 14 asyst. W Resovii stacjonuje od lipca 2025 roku i do tej pory zagrał w 21 ligowych meczach, strzelając 2 gole i notując asystę. Co ciekawe, w drużynie występuje też syn obecnego trenera - Nikodem Kuzera. Pomocnik, który niedawno świętował 18. urodziny, wybiega w drugiej linii jako cofnięty pomocnik. Jego ojciec zazwyczaj stawia na formację 3-4-3 lub 3-5-2. Marek Jarolim przekonany jest zaś do ustawienia 4-2-3-1.
Opiekun Arki na czwartkowej konferencji prasowej zapowiedział, iż w środę na boisku zameldują się młodzi gracze, w tym również tacy, co dotychczas nie otrzymali wielu szans na grę. Możemy się zatem spodziewać obecności takich zawodników jak choćby Javi Dominguez, Wojciech Zacharewicz, Jakub Kowalski, Maksymilian Sznaucner, Natan Dzięgielewski, Elian Demirović, Alassane Sidibe, Bartłomiej Pawłowski czy Elmedin Rama. Zagadką pozostaje również obsada bramki. Ciekawe, kogo umieści na tej newralgicznej pozycji Marek Jarolim. Wśród zmienników ma do dyspozycji Kacpra Krzepisza i Jędrzeja Grobelnego.
Na początku tego miesiąca gracze z Rzeszowa rozegrali rundę wstępną w Pucharze Polski, zdając próbny test. Pokonali bowiem faworyzowaną Wartę Poznań 1:0 po bramce Silnego. Największym sukcesem klubu w pucharowych rozgrywkach jest dojście do półfinału. Ten stał się faktem w 1981 roku. Wówczas Resovia dopiero w starciu z Pogonią Szczecin nie uzyskała korzystnego rezultatu. We wcześniejszych meczach przeciwko KS Carbo Gliwice, Małapanewowi Ozimek, GKS-owi Katowice, Ursusowi Warszawa oraz ŁKS-owi Łódź szala zwycięstwa przechylała się na korzyść CWKS-u. W ostatnich latach "Reska" w jakimś stopniu starała się nawiązać do ówczesnego wyniku. W edycji 2022/2023 znalazła się w 1/8 finału. Głośniej o podkarpackim zespole zrobiło się 2 lata temu, kiedy Resoviacy sensacyjnie wygrali w Rzeszowie z Lechem Poznań 1:0, eliminując go z turnieju już na etapie 1. rundy. Resovia potrafiła w przeszłości postawić się wyżej notowanym rywalom. Między innymi z tego względu należy w środę mieć oczy szeroko otwarte i zagrać według założonego planu, nie dając przeciwnikom argumentów do awansu.
Historia spotkań Arki z Resovią sięga roku 2020. Z pierwszej takiej konfrontacji zwycięsko wyszli gdynianie, którzy zwyciężyli w delegacji 2:1. W sumie rozegrano 8 starć, z czego w 7 tryumfowali Arkowcy. Potknęli się jedynie 4 lata temu, przegrywając 1:4. Najbardziej okazała wygrana nad środowym oponentem nastąpiła w kampanii 2022/2023. Skończyło się wówczas na 4:0. Natomiast ostatni pojedynek z rzeszowianami przydarzył się w kwietniu 2024. Po dwóch bramkach Kacpra Skóry i trafieniu Karola Czubaka Arka pokonała Resovię 3:2. Ogólny bilans stoi więc po naszej stronie. W Rzeszowie piłkarze Arki wygrywali dotąd 3-krotnie, zatem wierzymy, że i teraz będą w stanie sprostać podobnemu wyzywaniu.
Start rywalizacji zaplanowano na 19:05. Pozostaje nam czekać na premierowy gwizdek arbitra. Po swoje, Pany! "Ekstraklasę za rok będziemy mieli, Puchar Polski powróci do nas też!".